„Nowe oblicze Greya”: Dziecięce marzenia

„Nowe oblicze Greya”: Dziecięce marzenia

, Czas płynie nieubłaganie. Trzecia część jednej z najbardziej poczytnych, współczesnych trylogii autorstwa E. L. James właśnie zagościła na ekranach polskich kin. Termin premiery pokrywa się już tradycyjnie z Walentynkami. Trzy lata z rzędu można było spokojnie oczekiwać, że święto zakochanych będzie okazją, żeby raz jeszcze odwiedzić tajemniczego pana Greya i jego pokój rozkoszy.,

Recenzja

„Czarna Pantera”: Na cześć uciśnionych

„Czarna Pantera”: Na cześć uciśnionych

, Zawsze, gdy wydaje się, że wytwórni Marvel kończą się pomysły na kolejne historie, zaskakuje ona czymś zupełnie nowym. Tak jak po „Thorze: Mrocznym świecie” pojawili się „Strażnicy galaktyki”, tak po (nomen omen) „Thorze: Ragnaroku” na ekrany trafia „Czarna Pantera”. Film Ryana Cooglera to jedna z największych niespodzianek w historii studia – taktowny hołd poświęcony czarnoskórej społeczności, dotąd skutecznie pomijanej w kinie superbohaterskim, a jednocześnie świetne kino rozrywkowe, które spodoba się dotychczasowym fanom.,

Recenzja

„Nić widmo”: Zszyci ze sobą

„Nić widmo”: Zszyci ze sobą

, Wielka Brytania, lata pięćdziesiąte. Reynolds Woodcock (Daniel Day-Lewis) jest słynnym projektantem mody, który świadczy usługi przedstawicielkom międzynarodowej socjety. Alma (Vicky Krieps) to kelnerka, dziewczyna z ludu, pozbawiona majątku i osiągnięć. Ich romans, zawiązany nad obfitym śniadaniem, rozpoczyna historię jak z bajki. Słodyczy romantycznych uniesień towarzyszy jednak dziwny, toksyczny posmak.,

Recenzja

​”Czwarta władza”: Z historii papieru

​”Czwarta władza”: Z historii papieru

, „Czwarta władza” jest czymś w rodzaju prequelu do „Wszystkich ludzi prezydenta”. Najnowszy film Stevena Spielberga i klasyk Alana J. Pakuli układają się w dwuczęściową opowieść o walce o ujawnienie ciemnych stron amerykańskiej polityki, jaką na początku lat 70. XX wieku toczyli dziennikarze „The Washington Post”.,

Recenzja

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”: Wściekłość i wrzask

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”: Wściekłość i wrzask

, Za Ebbing, miasteczkiem w stanie Missouri, wznoszą się trzy billboardy, na których widnieją zdania układające się w protest przeciwko bezradności lokalnej policji. To sprawka Mildred Hayes, matki zgwałconej i zamordowanej Angeli, której oprawca wciąż nie został odnaleziony.,

Recenzja

„Niemiłość”: To tylko koniec świata

„Niemiłość”: To tylko koniec świata

, Kilka dni temu ogłoszono nominacje do Oscarów. Andriej Zwiagincew po raz drugi ma szansę otrzymać statuetkę Amerykańskiej Akademii Filmowej. Po politycznym “Lewiatanie” rosyjski reżyser zaprezentował film dużo bardziej społeczny. “Niemiłość” to metafora naszych czasów, brutalny obraz o tym, że straciliśmy sens. ,

Recenzja

​”Wszystkie pieniądze świata”: Sknerus

​”Wszystkie pieniądze świata”: Sknerus

, W najnowszym filmie Ridleya Scotta pojawia się cała plejada mniejszych i większych kryminalistów, ale najbardziej złowrogim ze wszystkich bohaterów pozostaje przedsiębiorca J. Paul Getty (Christopher Plummer), bogacz nad bogaczami i cynik do piątej potęgi, facet, przy którym Ebenezer Scrooge z „Opowieści wigilijnej” wygląda jak święty Franciszek z Asyżu.,

Recenzja

„Podatek od miłości”: Ja się zauroczyłem

„Podatek od miłości”: Ja się zauroczyłem

, Z polskimi komediami romantycznymi jest trochę jak z kinem Jean-Claude’a Van Damme’a. Filmy z dziarskim Belgiem mają sporo wad (chociażby kunszt aktorski gwiazdora). Jedni omijają każdą nową pozycję w jego filmografii szerokim łukiem, inni natomiast nie pogardzą nim w ramach kina rozluźniającego. Ale Van Damme’owi zdarza się od czasu do czasu „Nieuchwytny cel” czy „JCVD”, przy których nawet jego najbardziej zaciekli antyfani muszą przyznać, że „jak gościa nie lubię, to ten szpagat był epicki”. Mniej więcej tak wygląda moja historia z…,

Recenzja

„Pomniejszenie”: Małe wielkie kino

„Pomniejszenie”: Małe wielkie kino

, Alexander Payne potrafi sprawiać niespodzianki. Wielki realista współczesnego amerykańskiego kina porwał się tym razem na powiastkę filozoficzną, flirtującą z konwencją science-fiction. Zaskakująca wolta spotkała się z niezrozumieniem dużej części krytyki, która po premierowych pokazach na festiwalu w Wenecji uznała film za rozczarowanie. Z dzisiejszej perspektywy reakcja ta wydaje się zdecydowanie zbyt pochopna. Payne pozostał przecież wierny autorskiej logice, opartej na przewrotności i wyczuciu ironii. Trudno o innego reżysera, który…,

Recenzja

„Na mlecznej drodze”: Przebrzmiałe tony Kusturicy

„Na mlecznej drodze”: Przebrzmiałe tony Kusturicy

, Po wielu latach powraca do kin Emir Kusturica. Niestety jest to powrót dość rozczarowujący. Bośniacki reżyser splata ze sobą znane tony, dźwięki, style, lecz ów kolaż staje się jedynie wydmuszką. „Na mlecznej drodze” brak siły filmów „Underground” czy „Czarny kot, biały kot”.,

Recenzja